Prędzej czy później, dopadnie każdego. Niektórych bardziej udręczy fizycznie, innym pozostawi sprawne ciało, ale odbierze rozum. Jest podłą suką, do tego bardzo przebiegłą, bo nie pojawia się tak zupełnie znienacka tylko skrada się na paluszkach, tak cicho i powoli, żebyś jeszcze przez długi czas nie zauważył jej nadejścia. To wszystko dzieje się stopniowo; tak to już w życiu bywa, że swoje trzeba wyczekać. Ale kiedy zdasz sobie sprawę, że te pozornie niezwiązane ze sobą w żaden sposób elementy, objawy i poszlaki tworzą spójną całość, a sygnałów, które uparcie starasz się ignorować, dalej ignorować się nie da… Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, chociaż to na pewno zaboli albo chociaż zdziwi: Tak, właśnie dopada Cię starość.
3. Alkohol, ech… Kto niemalże na wyścigi nie próbował wszystkich zakazanych owoców po kolei, byle tylko zdążyć przed osiemnastką, niech pierwszy rzuci kamień. Nie będzie umoralniania, że jest tylko dla pełnoletnich. Właściwie im bardziej pełnoletni jesteś, tym szybciej powinieneś pogodzić się z faktem, że dla Ciebie też jest co raz mniej odpowiedni. A już na pewno nie w takich ilościach. I nie do rana. I nie na drugim końcu miasta, bo na bank uśniesz w nocnym autobusie albo taksówce. A następnego dnia zjedzą Cię wyrzuty sumienia i ból głowy.
4. Ucieka Ci czas. Dni czasami się dłużą, ale już miesiące i lata mijają w zatrważającym tempie. W mojej głowie ciągle mamy rok 2012, uparcie wpisuję taką datę w różnych papierach i notatkach. A potem łapię się za głowę, bo naprawdę nie wiem, gdzie umknęły mi ostatnie dwa lata i jak to, do cholery, jest możliwe, że ludzie młodsi ode mnie już zdają maturę, studiują, pracują i zakładają rodziny?
5. Wakacje? Pff! Jak się już człowiek cały rok namęczy na przyszłościowym kierunku na prestiżowej uczelni w pięknej stolicy europejskiego kraju, to przecież w wakacje wreszcie zasłuży na… dwa miesiące bezpłatnych praktyk albo pracy sezonowej! Z drugiej strony, może lepiej nie wypadać z rytmu, bo z każdym rokiem powroty do rzeczywistości po wszystkich świętach, urlopach i feriach stają się co raz bardziej bolesne.
6. Musisz nauczyć się, że nie na wszystko w życiu możesz mieć wpływ. Nie skrócisz kolejki w urzędzie czy na poczcie siłą woli; nie przyspieszysz autobusu stojącego w korku; nie cofniesz raz podjętej decyzji; nie przekonasz internetowego pieniacza, że nie ma racji. Za to całkowicie samodzielnie możesz decydować o tym, kiedy rozmrozić lodówkę, umyć okna albo czy zjeść ciastka przed czy zamiast obiadu. Czy nie po to właśnie tak bardzo chcieliśmy dorosnąć?Trudno o lepszy moment na takie rozmyślania niż pierwsze dni kolejnego roku, noworoczna zaduma, niedowierzanie i depresja. 2015?! Wiecie, że kiedyś kręcili filmy sci-fi, których akcja toczyła się w dzisiejszych czasach? A my wciąż żyjemy prawie normalnie, nie spotkała nas apokalipsa zombie, a co do sztucznej inteligencji, która przejęła nad nami kontrolę, zdania są wciąż podzielone. Więc jak już wreszcie wygrzebiecie się z pieleszy, po tych niezwykle długich feriach świątecznych, pamiętajcie, że nie jest najgorzej, że to tylko kolejny rok i tej siły już nie powstrzymacie – siły czasu, oczywiście, na szczęście (ciekawe czy inne w tym roku będą równie dokazujące jak w ubiegłym, ale cicho sza).
