Lato, pozwól się kochać

lato-4

Wkraczamy właśnie w czerwiec, wreszcie można więc ze względnie czystym sumieniem napisać parę słów o lecie. Wprawdzie kalendarz ścienny twierdzi, że jeszcze przez dwadzieścia dni cieszymy się wiosną; kalendarz akademicki mówi jednak, że za tydzień zaczyna się sesja, bądź co bądź, l e t n i a.

Ale przecież nie będziemy marnować tak pięknej pogody na rozważania o szkolnictwie wyższym, nie tym razem. Zamiast tego pogadamy dzisiaj o tym, dlaczego kochamy lato, choć jest to miłość trudna .

Czytaj dalej

Wypraszam sobie, czyli dylematy gospodyni imprezy

Z przykrością zauważam, że z każdym rokiem mojego życia staję się co raz bardziej aspołeczna. Nie zrozumcie mnie źle: generalnie lubię (niektórych) ludzi i nie wyobrażam sobie świata bez nich, ale niektóre zasady życia społecznego i funkcjonowania w grupie przerastają mnie na tyle, że często mam ochotę zamknąć się w domu. Sama. Na miesiąc. Okazuje się, że największy problem mam chyba z imprezami. O ile chodzenie do klubów ostatnimi czasy w ogóle przestało mnie kręcić, a na pójście do pubu ciężko nieraz znaleźć czas, pieniądze i towarzystwo, to już tradycja domówek trzyma się całkiem nieźle, od czasów gimnazjalnych mniej więcej na tym samym poziomie i z taką samą częstotliwością. Problem jest tylko z intensywnością. Bo wiecie… Mi po prostu bardzo wcześnie chce się spać.

Czytaj dalej