Najbardziej Różowa Wędkarka Świata i garść majówkowych wspomnień

Majówka to taki śmieszny moment w roku; jeden z tych, na którego spędzenie można mieć miliard pomysłów, a i tak zazwyczaj kończy się na suto zakrapianym grillu. Nie ma się co dziwić, zwłaszcza, że majówkowe promocje są bardzo hojne jeśli chodzi o cztero-, sześcio- i ośmiopaki piwa i kiełbasy, a nieco mniej hojne, gdyby na przykład naszła Cię chęć na wyjście do teatru. Ja z majówkowego szaleństwa (jak i z każdego innego) lubię się trochę ponabijać, jednak starouczniowskim zwyczajem szczerze doceniam każdy dłuższy weekend i wolny piąteczek. Bo dlaczegóż by nie?

Czytaj dalej

Znowu mam dziesięć lat i robię gazetkę ścienną

Czy pamiętasz jeszcze, drogi czytelniku, beztroskie lata edukacji wczesnoszkolnej? No ba, na pewno. Zwłaszcza jak masz piętnaście lat. A jak masz dwadzieścia pięć to nawet tym bardziej, choć są to wspomnienia nieco zniekształcone i okraszone szczyptą wyidealizowania. Oj tak, beztroskie i przyjemne to były czasy, gdy największym zmartwieniem było skompletowanie zielnika, uzbieranie najładniejszych kasztanów (zanim reszta dzieciarni wyjdzie ze szkoły; zawsze najlepsze kasztanowe ludziki mieli ci, którym dopisało szczęście i pierwszego Dnia Spadających Kasztanów kończyli lekcje jako pierwsi) albo zrobienie gazetki ściennej.

Czytaj dalej