Najbardziej Różowa Wędkarka Świata i garść majówkowych wspomnień

Majówka to taki śmieszny moment w roku; jeden z tych, na którego spędzenie można mieć miliard pomysłów, a i tak zazwyczaj kończy się na suto zakrapianym grillu. Nie ma się co dziwić, zwłaszcza, że majówkowe promocje są bardzo hojne jeśli chodzi o cztero-, sześcio- i ośmiopaki piwa i kiełbasy, a nieco mniej hojne, gdyby na przykład naszła Cię chęć na wyjście do teatru. Ja z majówkowego szaleństwa (jak i z każdego innego) lubię się trochę ponabijać, jednak starouczniowskim zwyczajem szczerze doceniam każdy dłuższy weekend i wolny piąteczek. Bo dlaczegóż by nie?

Czytaj dalej

Cztery pory roku w godzinę, a ja prosiłam tylko o wiosnę

Nie wiem jak to wyglądało w innych miastach, ale w Warszawie dzisiejszy dzień mogę spokojnie okrzyknąć mianem Dnia Anomalii Pogodowych. Trochę to zabawne, trochę irytujące, a trochę przywiodło mi na myśl pewne wakacje spędzone w Londynie, kiedy to też przeciągu 24 godzin można było zaznać wszystkiego po trochu – od mglistego poranka z temperaturą poniżej 10 stopni Celsjusza, przez 30-stopniowy upał, aż do gradobicia i oberwania chmury. Jak żyć? Jak się ubierać? Dzisiaj w Warszawie też mieliśmy pogodę (nie)stabilną niczym poglądy większości polskich polityków. Cztery pory roku w przeciągu godziny to naprawdę niezły wynik; warto dodać, że na jednej turze się nie skończyło, ktoś zdecydowanie zapętlił tę atmosferyczną playlistę.

Czytaj dalej