O pretekstach, czyli kochajmy się i jedzmy pączki nie tylko od święta

Taka już bywam antysystemowa i postępowa (właściwie nie wiem, kiedy i dlaczego to słowo w języku polskim nabrało negatywnego znaczenia, bo w swej naturze postęp to dla mnie bezsprzecznie coś dobrego), że większość tradycji, czy to naszych rodzimych, czy też zapożyczonych zza oceanu, po prostu mnie mierzi. Jednak tak naprawdę to moje negatywne nastawienie do świąt i zwyczajów wszelakich nie wynika z nieprzemijającego okresu buntu czy też hipernowoczesnego podejścia do rzeczywistości, a raczej z ich nachalności i straszliwej płycizny emocjonalnej i intelektualnej. Bo chodzi w tym wszystkim tylko o to, żeby ludziom dać pretekst.

Czytaj dalej

Nałogowe oglądanie seriali, całkiem subiektywna klasyfikacja oraz jedyna słuszna puenta

No i doigraliśmy się. Wszyscy. Wszyscy bez wyjątku. Amerykańscy badacze zajęli się wreszcie i nami. I pewnie jeszcze są z siebie bardzo dumni, że odkryli coś, co odmieni życie milionów. Nie odmieni. Wszyscy oglądamy seriale; robimy to na różne sposoby i z różną częstotliwością. To tak jak z jedzeniem czekolady. Niektórzy potrafią zadowolić się trzema kostkami. Inni, nieważne ile razy obiecują sobie, że więcej tego nie zrobią, zjadają całą tabliczkę na raz. Albo i dwie. Więc jeśli jesteś tą drugą osobą i nie w smak Ci dawkowanie sobie przyjemności, prawdopodobnie nie obce Ci jest zjawisko binge-watchingu.

Czytaj dalej

Klucha zostaje parapetową ogrodniczką

Warto zadać sobie pytanie – czy połowa stycznia to odpowiedni moment na zakładanie hodowli roślinek parapetowych?
Ależ doskonały! Choćby dlatego, że każdy, komu chociaż raz w życiu przyszło zmierzyć się z dziwnym i okrutnym bytem jakim jest sesja, przyzna, że w sytuacji skrajnego wyczerpania umysłu i desperacji wszystko, ale dosłownie w s z y s t k o, jest lepsze niż nauka. Niektórzy sprzątają mieszkanie, inni pieką ciasta, a jeszcze inni kupują kolorowe doniczki i dziesięciolitrowy worek ziemi ogrodowej. A potem piszą o tym na blogach. Można? No można.

Czytaj dalej